Zarejestruj się lub przypomnij sobie hasło
Rejestracja Przypomnij hasło

Znajdź studio w Twoim mieście lub skorzystaj z listy studiów

Wybierz jeden z punktów

BĄDŹ NA BIEŻĄCO
INFOLINIA

9:00 - 17:00

Pn - Pt

Strona główna / Porady / Wywiad z Grzegorzem Goleniem

Porady

Wywiad z Grzegorzem Goleniem

Ulubione0

Kreuje, eksperymentuje, czaruje - nie tylko, żeby zadowolić gości restauracji Strauss w warszawskim hotelu Polonia Palace. Okazuje się, że Grzegorz Goleń jest również szefem „po godzinach"! A co więcej: swoją pasją i doświadczeniem dzieli się nie tylko z żoną...

EB: Ponoć szewc bez butów chodzi... Ustalmy zatem: kto dowodzi w Pana domowej kuchni?
GG: Ja! Moja żona – mimo że ma talent kulinarny – woli, żebym to jednak ja gotował na co dzień. Ona zajmuje się domem (sprząta, pierze, prasuje), pielęgnuje ogród, dba o płatności – kuchnię zostawia mnie. Nawet poranne cappuccino najczęściej parzę ja! Potem robię owsiankę – o ile nie śpieszę się do pracy – od tego zestawu zaczyna się nasz dzień. A na obiad szykuję... to, na co aktualnie jest sezon. Większe zakupy robię w soboty – o ile w hotelu, w którym pracuję nie ma wesela czy jakiejś innej uroczystości - jadę do któregoś z gospodarstw ekologicznych (a w okolicach Warszawy jest ich mnóstwo) i kupuję świeże zioła, owoce, warzywa. I bardzo lubię ten rytuał! Gdy wracam z pracy o ósmej wieczorem i żona mówi: „Może byśmy coś zjedli?..", mówię: „Okay". Bo jaki to problem zrobić szybki makaron czy grillowaną rybę? Teraz można dorzucić na ten grill szparagi, ale też paprykę, cukinię czy pomidory, i raz-dwa obiad gotowy. Ja to uwielbiam! Ale – i to jest ciekawe – moi sąsiedzi też gotują dla swoich żon i dzieciaków.


EB: I też robią to codziennie?! Aż trudno w to uwierzyć...
BB: Tak, i są w tym nieźli! Ich żony również świetnie gotują! Wiem, bo jestem z sąsiadami bardzo mocno zżyty. Praktycznie każdy weekend spędzamy razem: grillujemy albo gotujemy. Wtedy mamy okazję wykazać się kulinarnie. Jeśli np. robimy grilla, każdy przynosi to, co najbardziej lubi, albo czym się chce pochwalić. Moja sąsiadka z naprzeciwka poczęstowała nas niedawno sałatką z buraków z owocami granatu, miodem, octem balsamicznym, figami i żurawiną. Cóż za smak! Po prostu genialny! Zrobiliśmy też kiedyś z sąsiadami foie gras z kaczych wątróbek: kremowe, duszone z masłem i koniakiem (akurat piliśmy go do kolacji), a do tego grzaneczki.

EB: Foie gras? To już jest chyba „wyższa szkołą jazdy"?
BB: Nie, absolutnie! Ludzie, którzy potrafią i lubią gotować bez problemu sobie poradzą. I dlatego tak ważne jest, aby młody człowiek wynosił z domu pewne umiejętności kulinarne, chociażby podstawowe, bo wtedy będzie czuł się w kuchni pewniej. A jeżeli ktoś z rodziny zaszczepi w nim pasję do gotowania, to z czasem polubi też kuchenne eksperymenty. Kiedy słuchamy, jak znani szefowie kuchni opowiadają o sobie i swojej karierze, odkrywamy, że... wszyscy mówią to samo: że uczyli się od swoich matek, babek, dziadków. Że ta wielka fascynacja kulinariami zaczęła się u nich w małej, domowej kuchni. Myślę, że akurat takich ludzi mam wokół siebie: pasjonatów, ale i smakoszy. A ponieważ – tak jak i oni! – jestem typem radosnym i otwartym na ludzi, wśród których żyję, często albo pomagam któremuś z sąsiadów w urządzaniu jakiejś uroczystości, albo przed świętami idę do kogoś, by coś zamarynować albo czegoś spróbować.

EB: Zazwyczaj słyszę: „nikt mnie nie zaprasza, w obawie przed kulinarną kompromitacją"...
BB: Moi koledzy kompletnie się mnie nie boją! Wiedzą, że jestem szefem kuchni – i wykorzystują mnie, ile się da. (śmiech) A ja się nie bronię! To jest chyba kwestia tego, jak bardzo jesteśmy otwarci na innych ludzi. Jak z nimi żyjemy. Ale też gdzie. Przy mojej ulicy stoją same domki jednorodzinne, a wokół niej szaleje mnóstwo dzieciaków – i dlatego nazywam ją Sezamkową. Najmłodszy jest Franio, reszta towarzystwa ma od 3 do 11 lat. Gdy wracam z pracy i skręcam w naszą uliczkę, jadę baaaardzo powoli, bo wiem, że za chwilę wyleci Franio, potem Julka, za nią córka czy syn innego sąsiada... Któreś na rolkach przyczepi mi się do samochodu, a któreś w tym czasie wskoczy na siedzenie obok mnie i spyta: „Jak tam wujek było w pracy?". My tu tak żyjemy, po prostu. Z sąsiadami spotykamy się „na płocie", jak nie mamy czasu na dłuższe biesiadowanie - żeby chociaż chwilę postać i pogadać, o tym, co nowego się u nas wydarzyło.

EB: Zasłuchałam się w Pana opowieść i przeniosłam się do Grecji, Hiszpanii, Chorwacji... W krajach śródziemnomorskich ludzie siedzą przed domem z sąsiadami: piją kawkę, piwo, grają w szachy czy karty, gadają o wszystkim i niczym. A my? Ciągle w biegu, w pracy...
BB: Niestety, to prawda. Tym bardziej się cieszę, że trafiłem w tak fajne miejsce! Jeśli nie mogę w sobotę rano – bo w niektóre przecież pracuję – to w niedzielę przed albo po kościele, dzwonię do sąsiadów: „wpadnijcie na kawę!". No i za chwilę schodzi się do mnie 12-14 osób. Ja robię cappuccino, ktoś w tym czasie kroi ciasto, które przed chwilą upiekł, ktoś inny dorzuci trochę słodyczy, które kupił po drodze. A potem mamy tę godzinkę-dwie, żeby posiedzieć i pogadać, podczas gdy dzieciaki latają po ogrodzie albo wariują po całym domu. Oj, dzieje się! (śmiech)

EB: Zatem okazji do „kucharzenia" Panu nie brakuje! A skąd czerpie Pan nowe inspiracje?
BB: Dużo czytam - szukam ciekawych książek kulinarnych, buszuję w internecie, przeglądam np. menu różnego rodzaju restauracji na całym świecie. I cały czas szukam nowych produktów. A kiedy mam już ten produkt w kuchni, to zazwyczaj od razu zapala mi się w głowie pomysł, co z nim zrobić - i później, krok po kroku, wymyślam nowe danie. Żeby być kreatywnym, trzeba naprawdę ciężko pracować. I cały czas się uczyć! Patrzeć, co się dzieje dookoła. Gastronomia strasznie szybko się rozwija! A szefowie wzbogacają ją o różnego rodzaju techniki kulinarne - mamy już kuchnię molekularną, mamy gotowanie w niskich temperaturach. Zmieniają się też smaki potraw, które znamy, wchodzą produkty, których do tej pory nie używało się w kuchni.

EB: To chyba dobrze?.. To znaczy, że w sprawach kulinarnych nuda i rutyna nam nie grożą.
BB: I o to chodzi! Co prawda nie jestem miłośnikiem kuchni molekularnej, ale wiem, że dla wielu ludzi jest ona ciekawostką, i że niektórzy szefowie w tej formie się spełniają. I bardzo dobrze, że jest taka różnorodność! Przecież nawet ci, którzy preferują kuchnię tradycyjną, od czasu do czasu mają ochotę spróbować czegoś innego, bardziej nowoczesnego. I odwrotnie: miłośnicy kuchni nowoczesnej, dla odmiany, wybierają potrawę z menu tradycyjnego. Warto próbować różnych rzeczy, odkrywać coraz to nowe składniki, tworzyć nowe smaki! Bo jeżeli ktoś sięga tylko po tylko to, co już zna, z czasem wpada w kulinarną rutynę i je „automatycznie". To tak, jakby wsiadł do samochodu, wjechał na autostradę i... zamknął oczy. Bo po co miałby śledzić to, co się dzieje wokół niego, skoro droga jest prosta, a on każdy jej odcinek zna na pamięć?..

EB: A skoro już mowa o autostradzie... Marzy Pan o jakiejś niezwykłej podróży kulinarnej?
BB: Teraz, niestety, nie mam na to zbyt wiele czasu, ale kiedyś bardzo dużo podróżowałem. Poza tym, pracowałem w różnych pięknych miejscach, np. w Londynie i Mediolanie. Miałem dużo przyjaciół Włochów, dzięki którym udało mi się zwiedzić Italię. Przez jakiś czas mieszkałem w Paryżu - poznałem to miasto od podszewki. Zwiedziłem także całą Grecję - i to na rowerze! Oprócz tego, że kocham gotować, jestem też zapalonym kolarzem górskim! Zjeździłem chyba wszystkie wyspy greckie, calutką Portugalię, połowę Hiszpanii, Sardynię i Sycylię. Jedyne miejsce, w basenie Morza Śródziemnego, do którego do tej pory nie dotarłem, to Chorwacja. I właśnie w te wakacje się do niej wybieram! Oczywiście z moimi sąsiadami z „Sezamkowej". Wyruszamy w sierpniu, na cztery samochody. Grilla ze wszystkimi niezbędnymi akcesoriami pakujemy, oczywiście, do bagażnika. Będziemy więc robić pikniki. I odkrywać nowe smaki...


Życzę więc Panu udanej wyprawy. I wielu uniesień kulinarnych! Dziękuję za rozmowę.
Ewa Anna Baryłkiewicz


ZOBACZ PRZEPIS KULINARNY GRZEGORZA 

Zobacz również

Królowa płyt grzewczych, czyli płyta indukcyjna

Królowa płyt grzewczych, czyli płyta indukcyjna

Płyta indukcyjna nie ma sobie równych wśród 'konkurencji'? Płyta indukcyjna...

Lodówka już nie tylko chłodzi, poznaj nowoczesne funkcje chłodziarek

Lodówka już nie tylko chłodzi, poznaj...

Innowacyjne rozwiązania Producenci lodówek dbają o kompleksowe wyposażenie lodówki. Nowoczesne...
Komentarze
Brak dodanych komentarzy, bądź pierwszy i dodaj komentarz.
Twój komentarz
Ocena